Dlaczego chce mieć więcej odcieni Matte & Metal Melted Shadows od Huda Beauty?

Dlaczego chce mieć więcej odcieni Matte & Metal Melted Shadows od Huda Beauty?

Dlaczego chce mieć więcej odcieni Matte & Metal Melted Shadows od Huda Beauty?

Z kremowymi cieniami do powiek polubiłam się dokładnie rok temu. Testowałam wtedy cienie od marki Bourjois (nawet napisałam o nich recenzję) i po kilku dniach stwierdziłam, że jest to świetny patent na ekspresowy makijaż. No bo przecież żadna z nas nie ma na co dzień wolnej godziny na zabawę z makijażem…

ZOBACZ: Wszystko czego potrzebujesz do makijażu oka latem, czyli kremowe cienie od Bourjois

Od tamtej pory po kremowe cienie sięgam regularnie i gdy w moje ręce wpadła nowość od Hudy Beauty od razu zabrałam się za testy. Mowa oczywiście o Matte & Metal Melted Shadows, czyli podwójnym cieniu, który z jednej strony kryje piękny mat, a po drugiej ciekły metal…

Huda Beauty Matte & Metal Melted Shadows

Co mówi producent?

Innowacyjne, podwójne cienie do powiek w kremie Matte & Metal Melted Shadows od Huda Beauty. Podwójnie zakończony aplikator zawiera w sobie cienie o różnym wykończeniu ? po jednej stronie matowe, po drugiej metaliczne. Możesz ich używać samodzielnie, łączyć je ze sobą i innymi cieniami. Bogata pigmentacja, połysk i hybrydowa formuła, która pozwala na długotrwały efekt (do 12 godzin!). Cienie łatwo się nakładają zarówno za pomocą pędzelka, jak i opuszków palców. Cienie szybko zastygają, a lekka i łatwa w obsłudze końcówka w kształcie pędzla umożliwia precyzyjną aplikację. Dzięki tym cieniom osiągniesz idealny look na każdą okazję!

Co mówię ja?

Wykonywanie makijażu tymi cieniami jest niezwykle proste. Wystarczy nałożyć odrobinę cienia na powiekę, a następnie wklepać go opuszkiem palca. Pudrowo-różowy cień w kolorze Bubble Bath jest świetną bazą pod inne cienie – jeżeli tylko mamy ochotę możemy to możemy używać go solo, jak i z innymi cieniami. Tutaj muszę od razu wspomnieć, że cień ten nie wymaga użycia bazy (a ja makijażu oka z użyciem klasycznych cieni bez bazy od Urban Decay nawet nie zaczynam…). Nie zbiera się w załamaniu powieki, nie migruje po powiece, nie kruszy się i jest cały czas matowy. Odcień Pink Champagne jest jego idealnym uzupełnieniem i wystarczy odrobina na środku powieki, aby uzyskać spektakularny efekt.

Pokusiłam się o “zeswatchowanie” cieni, ale zdjęcia jak zwykle nie oddają faktycznego koloru. O razu dodam, że najbardziej rzeczywisty odcień matowego cienia oddaje zdjęcie zrobione “na mokro”. W rzeczywistości cień delikatnie ciemnieje po wyschnięciu, ale nie ma aż tak dużej różnicy jak na zdjęciu. Co do metalicznego cienia – można używać go w dwojaki sposób. Można nałożyć na powiekę grubą warstwę produktu i uzyskać efekt metalu, który obiecuje Huda. Można również nałożyć odrobinę i delikatnie wklepać ją w środek powieki. Ja bardzo polubiłam drugi efekt – ten na żywo jest o wiele bardziej spektakularny niż na poniższym zdjęciu. Oczywiście na zdjęciach nie ma żadnych filtrów.

Krótko podsumowując…

Cienie zachwyciły mnie na tyle, że zechciałam mieć kolejne odcienie. Najbardziej kusi mnie cień miętowy, chociaż żółty również prezentuje się niesamowicie. A najlepiej zestawić je razem i wyczarować piękną kreskę na powiece. W końcu festiwale tuż-tuż…

Cienie kosztują 135 złotych i są dostępne w Sephorze. Ja z całego serca mogę polecić je zarówno tym wprawionym w makijaże, jak i tym, które swoją przygodę dopiero zaczynają.

ZOBACZ WIĘCEJ:

Zdjęcia: Mizzle.pl

Zobacz również

Zostaw komentarz

Zostaw komentarz Twój adres e-mail nie zostanie ujawniony