Bez ściemy. Właśnie tak wyglądają wizyty w salonach sukien ślubnych

Bez ściemy. Właśnie tak wyglądają wizyty w salonach sukien ślubnych

Bez ściemy. Właśnie tak wyglądają wizyty w salonach sukien ślubnych

Sprawozdanie “na gorąco”.

Chyba każda kobieta czeka na moment, w którym będzie mogła założyć na siebie tę najpiękniejszą suknię.. Mowa oczywiście o sukni ślubnej. Ja zdecydowanie zaliczam się do tych, które co do tej kreacji mają ogromne wymagania i oczekiwania. Wizytami w salonach ślubnych stresowałam się chyba bardziej niż obroną pracy magisterskiej. Trochę nie wiedziałam czego się spodziewać. No i oczywiście byłam bardziej niż pewna, że nie dopnę się w żadną z przymiarkowych kreacji.

ZOBACZ: Myślałam, że przesadzam z planowaniem ślubu. Myliłam się

Zabrałam swoje doradczynie i wybrałyśmy się na “rajd” po najlepszych warszawskich salonach z sukniami ślubnymi. Daruje sobie wymienianie ich z nazw, wśród nich były salony projektantów, u których można kupić gotowy model lub zmodyfikować go wedle swoich potrzeb, były również salony z gotowymi kreacjami najlepszych światowych marek.

Salon ślubny – jak wygląda wizyta?

Raczej rzadko się zdarza, że do salonu sukien ślubnych można wejść z marszu. Trzeba umawiać się na konkretną godzinę – można być zaskoczonym jak wiele Panien Młodych poszukuje swojej wymarzonej kreacji!

MOJA RADA: Jeżeli planujecie wizytę w więcej niż jednym salonie – weźcie wolne w pracy, poświęćcie cały dzień na poszukiwania kreacji. Umawiając się do konkretnych salonów sprawdźcie ich lokalizacje – my jednego dnia odwiedziłyśmy salony znajdujące się przy Alei Jana Pawła II (nie musiałyśmy martwić się przestawianiem samochodu i szukaniem wolnego miejsca parkingowego, a chyba każdy wie, jak ma się sprawa w centrum…), drugiego musiałyśmy się przemieszczać nieco więcej. Wizyta w salonie trwa średnio około godziny, ale umawiając się na wizyty w różnych miejscach zachowajcie godzinne odstępy pomiędzy kolejnymi spotkaniami. W razie przedłużenia się przymiarek nie będziecie stresować się spóźnieniem, pomiędzy wizytami warto wybrać się na kawę lub szybki lunch (uwierzcie, mierzenie kilkunastu sukni może być naprawdę męczące).

Jak wygląda mierzenie sukien ślubnych?

W salonie spotykamy się z konsultantką, która pomoże nam w doborze i zakładaniu sukienek. Panie zazwyczaj mają ogromne doświadczenie i od razu wiedzą w czym będziemy wyglądać dobrze, a w czym niekoniecznie. Na początku możemy pokazać nasze inspiracje, zdjęcia i powiedzieć czego dokładnie szukamy. W niektórych salonach możemy samodzielnie przeglądać sukienki wiszące na wieszakach, w innych są one przynoszone dla nas z innego miejsca.

A samo mierzenie? Wchodzimy do przymierzalni, rozbieramy się do bielizny i czekamy na konsultantkę, która pomoże nam założyć suknię. Na przymiarki należy założyć cielistą bieliznę, która nie będzie odznaczać się pod sukniami. Jeżeli chcecie lub macie potrzebę założyć bieliznę modelującą – róbcie to śmiało, nikt nie będzie zdziwiony. W niektórych salonach są jedwabne szlafroczki, które możemy założyć, żeby czuć się bardziej komfortowo. Niestety w zdecydowanej większości ich nie ma. Niektóre przymierzalnie są pięknymi bardzo komfortowymi oddzielnymi pomieszczeniami, niektóre to zwykłe podesty ze skąpymi kotarami (przez luki śmiało możecie witać się ze swoją świtą, a ona może podziwiać Was w samej bieliźnie… ;)).

Na poszukiwania nie musicie zabierać swoich butów – w każdym salonie Panie dadzą Wam parę w Waszym rozmiarze. Właściwe ślubne buty będą niezbędne dopiero na przymiarce właściwej kreacji, uszytej specjalnie dla Was.

Panny Młode ponad miarę?

Jeżeli nosicie rozmiar 34 lub 36 – jesteście prawdziwymi szczęściarami. Prawdopodobnie dopniecie się w każdej przymiarkowej sukience i będziecie mogły zobaczyć, jak w niej wyglądacie w pełnej krasie. W innym przypadku niestety musicie nieco bardziej zaufać swojej wyobraźni… Tak, salonowa Panna Młoda ponad miarę to nawet dziewczyna, która nosi rozmiar 38, nie wspominając o tych, które noszą 40, 42 lub większy. Całe szczęście w większości salonów usłyszymy, że 95% kobiet nie dopina się w przymiarkowe suknie. Dlaczego więc salony dysponują właśnie takimi rozmiarami? W większości tłumaczono nam, że dostają suknie wykorzystywane na sesjach zdjęciowych. A że modelki mają mikroskopijne rozmiary… Konsultantki w kilku miejscach mówiły nam, że wielokrotnie apelowały do projektantów o większe rozmiary sukienek – jak widać bezskutecznie. Plus jest taki, że wprawione Panie bezproblemowo założą na klientki suknie, które są o 3 lub 4 rozmiary za małe – kreacja nie będzie zapięta z tyłu, ale mniej więcej można zobaczyć jak mogłaby wyglądać (tutaj musi również wkroczyć wyobraźnia…).

Ja mam większy biust, który sprawiał, że talia z mikroskopijnych przymiarkowych modeli zaczynała się u mnie zaraz pod nim. Musiałam sobie wyobrazić, że docelowo we wszystkich sukniach będzie znacznie niżej, przez co sukienki nabiorą innych proporcji i będą wyglądały o niebo lepiej.

 

Podsumowując…

Stres okazał się niepotrzebny. Nie spotkałam ani jednej niemiłej i opryskliwej konsultantki (a o takich dużo słyszałam od znajomych) – wszystkie Panie były bardzo miłe, pomocne i doświadczone. Żadna z nich nie namawiała mnie nachalnie do wyboru sukni i podpisania umowy TERAZ, JUŻ, NATYCHMIAST. Każda proponowała “przespanie się” przed podjęciem decyzji i przemyślenie wyboru na spokojnie. W zdecydowanej większości salonów nie można robić zdjęć, tylko w jednym konsultantka wręcz namawiała aby zobaczyć jak kreacja prezentuje się na zdjęciu lub filmie. Decyzje należy podjąć około 8 miesięcy przed ślubem, pół roku wcześniej to już ostatni dzwonek. Dłuższe zwlekanie może spowodować, że realizacja tej wymarzonej kreacji nie będzie już możliwa ze względu na kolejkę u projektanta lub brak odpowiedniego materiału.

ZOBACZ WIĘCEJ:

GIFY: Giphy

Zobacz również

Zostaw komentarz

Zostaw komentarz Twój adres e-mail nie zostanie ujawniony