Hit czy kit, czyli co sprawdziło mi się w pierwszych miesiącach życia dziecka

Hit czy kit, czyli co sprawdziło mi się w pierwszych miesiącach życia dziecka

Hit czy kit, czyli co sprawdziło mi się w pierwszych miesiącach życia dziecka

Nowy dział na moim blogu – bo teraz myślę, że lepiej nazwać tę stronę blogiem niż portalem – pojawił się dosyć naturalnie. Przez ostatni rok działo się tutaj niewiele, a to właśnie za sprawą tego, że w moim życiu pojawiło się  dziecko. Bardzo szybko zaczęłam łapać się na tym, że właśnie w tematach „dzieciowych” chciałam się czymś podzielić, pokazać hity i kity, napisać kilka recenzji. Jednak natura dziennikarki / blogerki będzie we mnie zakorzeniona już chyba zawsze… 🙂

Nie przedłużając zbytnio wstępu, chciałam podzielić się z moimi hitami, które doskonale sprawdziły się w ciągu pierwszych sześciu miesięcy życia dziecka. Żeby nie wyszło zbyt długo, wpis podzielę na dwie części. Mam nadzieję, że część z Was wśród mojej wyprawki dla niemowlaka znajdzie coś dla siebie (albo raczej dla swojego dziecka).

ZOBACZ: Bio-Oil – specjalistyczny olejek poprawiający wygląd blizn i rozstępów

Wózek – Cybex Priam 2.0

Wózek to bez wątpienia jeden z najważniejszych elementów niemowlęcej wyprawki. Jeszcze długo przed tym zanim dowiedziałam się o ciąży, wiedziałam, że jeżeli wózek to tylko Priam. Podobała mi się przede wszystkim jego estetyka, ciągle uważam, że to najładniejszy i najzgrabniejszy wózek dostępny na rynku. Gdy zobaczyłam go na żywo i przejechałam się nim po sklepie, wiedziałam, że żaden inny nie wchodzi w grę.

Nie będę rozpisywała się zbyt długo, myślę, że w najbliższym czasie przygotuję obszerniejszą recenzję.

Szumiś – Króliczek Moonie

Moonie towarzyszył nam od samego początku. Mała przy szumach przypominających odgłosy z brzucha szybko się uspokajała i zasypiała. Miś ma bardzo długie uszy, dzięki którym możemy przywiązać go m.in. do łóżeczka czy wózka. Wbudowana lampka umożliwia wybór koloru światła – my zdecydowanie najczęściej korzystaliśmy z ciepłego białego – oraz trybu stałego lub delikatnie pulsacyjnego. Szumiś dzięki światłu sprawdzi się również przy nocnym karmieniu czy przebieraniu, bez rozbudzania Maluszka. Chociaż… W tej kategorii mam jeszcze innego faworyta! Maskotka ładowana jest przez kabel USB, dzięki czemu unikamy częstych zmian baterii.

Dostawka do łóżka – SnuzPod 4

Od początku wiedziałam, że Maluch będzie spał w naszej sypialni. Ze względu na ograniczone miejsce oraz własną wygodę postawiliśmy na dostawkę. I tutaj po raz kolejny w dużej mierze kierowałam się estetyką. Popularne dostawki zupełnie do mnie nie przemawiały, gdy zobaczyłam SnuzPod’a – od razu wiedziałam, że to strzał w dziesiątkę! To nie tylko dostawka do łóżka, ale również kołyska i kosz Mojżesza, który bez problemu możemy zabrać ze sobą np. do drugiego pokoju.

W tym przypadku również planuję przygotować dłuższą recenzję, bo nie sposób przedstawić wszystkie zalety SnuzPod’a w kilku zdaniach.

Lampka Rabbit & Friends

Wspomniany wyżej faworyt w kategorii „nocne karmienie i przewijanie”. Silikonowa lampka Rabbit & Friends jest doskonale znana większości mam. Miś daje przyjemne, stłumione światło. Nie rozbudza w nocy, a przy tym daje na tyle dużo światła, że spokojnie jesteśmy w stanie przebrać i nakarmić Malucha.

Kosz na zużyte pieluchy Angelcare

Kosz początkowo wydawał mi się gadżetem zbędnym, kupiliśmy go jednak po rekomendacji znajomych, którzy chwilę przed nami zostali rodzicami. Już po pierwszych tygodniach użytkowania to my polecaliśmy go kolejnym osobom! Ustawiony przy przewijaku usprawnia proces przebierania. Kosz zatrzymuje nieprzyjemne zapachy i mieści naprawdę sporo zużytych pampersów – wystarczy opróżnić go raz w tygodniu (nawet na samym początku, gdy pieluszki zmienia się non stop). Jedyny minus to dosyć drogie wkłady z workami – najlepiej zaopatrzyć się w sety po kilka sztuk, które najkorzystniej wychodzą na Allegro.

Wanienka Skip Hop

Kąpiel to temat, który stresował nas chyba najbardziej. Nigdy nie mieliśmy do czynienia z tak małym dzieckiem, a co dopiero z jego kąpielą. Kilka osób polecało wanienki Shnuggle, ale te wymagały nieustannego podtrzymywania Maluszka. Moją uwagę zwróciła wanienka Skip Hop Moby w kształcie wieloryba. Co ją wyróżnia? A no przede wszystkim leżaczek z szybkoschnącej siateczki, na którym kładziemy dziecko – dzięki temu jesteśmy w stanie wykąpać noworodka samodzielnie. Dla starszego dziecka leżaczek możemy obniżyć, a później – gdy dziecko samodzielnie siedzi – całkowicie zdjąć. Minusy? Brak stojaka. Początkowo stawialiśmy ją na stole, a później – gdy nabraliśmy wprawy – na podłodze w łazience. No i prawie bym zapomniała o czymś, co zdenerwowało mnie na samym początku. Wanienka obklejona jest ostrzegawczymi naklejkami – nie mam wątpliwości, że jest wymagane prawnie. I nie miałabym z tym żadnego problemu, gdyby nie przeokropnie mocny i lepki klej oraz umiejscowienie wspomnianych naklejek, które pokrywały znaczną część wnętrza wanienki. Chociaż umieściłam produkt w swoich ulubieńcach (bo sprawdza się rewelacyjnie!) to jak przypomnę sobie swoją walkę i ilość prób usuwania naklejek, to z przykrością stwierdzam, że nie kupiłabym jej ponownie, a producentowi chciałabym zasugerować zmianę ich umiejscowienia lub zmianę na takie, które znajdują się na przodzie wanny, bo te odklejają się bez najmniejszego problemu.

Obklejona wanienka wygląda TAK.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Skip Hop India (@skiphopindia)

Butelki Suavinex Zero Zero

Od początku miałam w planach karmienie piersią (chociaż szybko okazało się, że wcale nie wygląda to jak na filmach… 🙂 ), ale jednocześnie chciałam być przygotowana na karmienie butelką. Dlatego poszukiwałam takich, które nie zaburzają naturalnego odruchu ssania, przy których dziecko musi się napracować tak, jak przy piersi. I tak oto trafiłam na Zero.Zero od Suavinex. Butelka jest nieco skomplikowana w kwestii mycia – składa się z kilku części, w tym z silikonowego woreczka, który obkurcza się podczas jej opróżniania. Woreczek ten nie pozwala na łykanie przez dziecko powietrza – być może to właśnie dzięki tym butelkom uniknęliśmy dokuczliwych kolek. Butelka sama w sobie jest również bardzo estetyczna i ładna. Ja wybrałabym drugi raz tę samą.

ZOBACZ WIĘCEJ:

FOTO: mizzle.pl / kasia budzik fotografia / instagram

Zostaw komentarz

Zostaw komentarz Twój adres e-mail nie zostanie ujawniony